przystanek Bożej Chwały

przystanek centrum

przystanek Bożej chwały - sprawna ręka

via fundir.org

via fundir.org

od jakiegoś czasu na przystanek niebo przychodzi pewien mężczyzna. mocno poturbowany zdrowotnie. po walce z rakiem kości została mu jedna noga. kikut drugiej cały czas ropieje i nie może się zagoić. choroba serca... ale pogody ducha nic mu nie odebrało, nawet mieszkanie na ulicy. 

wielokrotnie nakładaliśmy na niego ręce. problemy z sercem odeszły, ale dzisiaj stało się coś jeszcze :) w trakcie nabożeństwa wyszedł, a w zasadzie wyjechał do przodu do naszego mikrofonu świadectw i oznajmił, że modlitwa przywróciła mu pełną sprawność jego sparaliżowanej ręki!!! wyciągną swoje ręce i poruszał zataczając kręgi nadgarstkami, wszyskie paliczki w pełni sprawne :)

chwała Najwyższemu! wspaniale jest oglądać takie rzeczy! chcemy więcej!

przystanek centrum

wieczerza na przystanku | 23.10.2015

przygaszone światła, migoczące płomyki świec tu i tam, stoły przystrojone bukietami kwiatów, a na stołach owoce winogronu i to, co z nich najcenniejsze – świeżo wyciśnięty sok, wino, nektar życia, krople przelanej krwi Baranka za każdego z nas. obok na półmiskach chleb, przypominający wyglądem ten z przed dwóch tysięcy lat, a może podobnie upieczony, podobnie pachnący, ale przede wszystkim niosący nadzieję taką, jak wtedy, podczas ostatniej wieczerzy z Chrystusem, gdy łamał go i rozdawał uczniom mówiąc: „oto ciało moje”, a potem wyjaśnia co to oznacza, jakie to ma znaczenie, jak potężne jest przesłanie w tym chlebie: „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata.” „kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym… kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim.” Jezus daje tobie i każdemu człowiekowi niesamowite obietnice, posłuchaj jeszcze raz – żyć będziesz na wieki, masz już teraz żywot wieczny, mieszkasz w Chrystusie, a Chrystus w tobie. jeśli masz Chrystusa w sobie, to posiadasz wszystko! to wszystko dzieje się w piątkowy wieczór na przystanku niebo. to jest prawdziwa wieczerza, prawdziwa uczta duchowa, o której długo nie można zapomnieć. cicha muzyka nastraja do refleksji, ale przygotowuje nas przede wszystkim do potężnego uwielbienia i radości. dlaczego radość skoro wspominamy śmierć Pana Jezusa? ano dlatego, że śmierć była faktem, ale dzięki tej śmierci nikt z nas nie musi umierać. mało tego! grób Jezusa pozostał pusty, bo Jezus żyje, On zwyciężył śmierć, zwyciężył szatana, On jest żywy i nadal działa w twoim i w moim życiu. alleluja!  dlatego na przystanku niebo uwielbienie trwa przez całą wieczerzę. słychać muzykę, śpiew i modlitwy. w sercach rodzi się niewysłowiona radość, pokój i miłość. uwielbienie sprawia, że spontanicznie reagujemy na głos Ducha Świętego, dlatego można zobaczyć jak jedni się modlą z podniesionymi rękoma, inni kładą na siebie ręce i błogosławią się wzajemnie, jeszcze inni klęczą przed misą wypełnioną wodą i umywają sobie nogi w geście pokory, przywołując atmosferę prosto z górnej izby, gdzie sam Jezus umywał uczniom nogi i powtarzał z pokorą, iż daje im przykład, aby również to czynili sobie nawzajem. inni natomiast łamią chleb i nalewają wino, wieczerzając i uwielbiając Boga. to są niepowtarzalne chwile i nie oddadzą tego nastroju żadne zdjęcia, ani relacja, którą tu czytacie. to po prostu trzeba doświadczyć osobiście. dlatego zapraszamy na kolejną wieczerzę z Panem Jezusem już wkrótce. 

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - 6 tygodni w 5 dni

w niedzielę 24 maja nasz syn w sali zabaw, na urodzinach u koleżanki niefortunnie upada na rękę i kończy się to tak.

24.05.2015 godz. 14:00

24.05.2015 godz. 14:00

wakacje czas zacząć…

razem z żoną i przyjaciółmi wiedzieliśmy, że nie może się to skończyć długimi tygodniami w gipsie. słowa uzdrowienia zostały wypowiedziane! po pięciu dniach w piątek 29 maja pani lekarka na wizycie kontrolnej nie dawała wiary  temu co widziała. porównywała zdjęcia, dopytywała po kilka razy o daty i była zdumiona mówiąc, że po pęknięciu nie było śladu! usunęła gips i ku jej zdziwieniu mój syn nie czół żadnego bólu i w pełni ruszał ręką. kilka razy upewniała się, czy naprawdę go nic nie bolało… aaron nie był zdziwiony i oznajmił uczonej pani doktor, że przecież lesio (nasz przyjaciel w wierze i najbliższy sąsiad) modlił się za niego :)  

29.05.2015 godz. 20:00

29.05.2015 godz. 20:00

dla Boga nie ma żadnych ograniczeń! dziękujemy Mu za chodzący cud w naszym domu, za naszego syna na którym objawiła się Chwała Boża. 

karolinka i radek

przystanek centrum

przystanek Bożej chwały - dlaczego tu wszedłem?

via fundir.org

via fundir.org

to było kilka tygodni temu. młody mężczyzna wyszedł z domu o 8:00 rano w sobotę i chodził bez celu po ulicach. „coś” go skierowało na wyszyńskiego w szczecinie. nie wiedział czemu, nie wiedział po co, ale wszedł do lokalu przystanku niebo. było przed 11:00 czyli zaraz miało się zaczynać nabożeństwo na przystanku centrum. po nabożeństwie podszedłem do niego. zapoznaliśmy się i usłyszałem, że ma przekonanie, że w tym miejscu otrzyma pomoc.

okazało się, że życie mu się posypało. rozstał się z żoną i jest tuż przed rozwodem mimo, że bardzo kocha swoją żonę. stracił kontakt z synkiem. stracił pracę. szuka pocieszenia w alkoholu. źle mu z samym sobą…

wiedziałem co robić. usłyszał o potężnym Bogu, o Jego łasce i potężnej miłości. modliliśmy się o przełom. pobłogosławiłem go i się rozstaliśmy. nic nie błysnęło, nic nie zagrzmiało, nie było dreszczy, łez … po prostu zostały wypowiedziane Słowa Bożego Królestwa. dla sceptyków – nie stało się nic. dla wierzących – stało się wszystko.

dziś ponownie spotkaliśmy się na przystanku. zaczęliśmy rozmawiać i w trakcie podeszła do nas starsza kobieta. skarżyła się na ból w karku i na przygnębienie ze względu na rozwód jej syna. ja nie musiałem nic mówić, bo robert mówił za mnie. opowiedział jak był tu kilka tygodni temu i dostał błogosławieństwo. jak zaraz po tym dostał ofertę pracy i gdy miał iść na rozmowę kwalifikacyjną ledwo się poruszał bo złamał żebro. jak jego potencjalny przyszły pracodawca modlił się za niego i żebro się zrosło. jak szkoli się do przyszłej pracy i niewiele rozumie, ale wystarczy modlitwa i jego umysł przyjmuje wszystko. jak po raz pierwszy od dłuższego czasu rozmawiał ze swoją żoną i wyznał jej, że ją dalej kocha i wie, czuje, że coś pękło.

modliliśmy się razem za starszą kobietę :)

robert jest pełen życia i mówi wszystkim, że warto dziękować i wielbić Boga mimo okoliczności.

jestem zbudowany moim Bogiem! On jest mistrzem przełomów i przemian!

radek      

przystanek centrum

przystanek Bożej chwały - syn

via fundir.org

via fundir.org

jest 23:30. siedzimy, stoimy w małym kręgu. przyciemnione światła. trwa modlitwa.

co tydzień w piątek z przyjaciółmi z Kościoła spotykamy się na nocnych modlitwach. zawsze czekamy na te chwile. porzucamy swoje oczekiwania, problemy, przyspieszone z całego tygodnia tempo po to aby spędzić czas z naszym Mistrzem. nie błagamy, nie kajamy się, nie prosimy, nie narzekamy… po prostu spędzamy czas z Bogiem. każde spotkanie jest inne. widzimy przemiany – przełomy, smutek zmieniany w radość, uzdrowienia, miłość, pokój…

tamta noc była szczególna. przeżyłem coś nieopisywalnego.

od jakiegoś czasu w modlitwach puszczałem wodze fantazji i wyobrażałem sobie, że staję przed moim Bogiem. z wdzięczności i w obliczu Jego wielkości kłaniałem się przed nim, oddawałem mu pokłon. stworzyłem w mojej głowie miejsce na kształt nieba, tron, a na nim mojego Stwórcę. pomagało mi to w uwielbieniu i jeszcze bardziej budowało moją relacje z Nim. „kłaniałem się” nie po to aby się kajać, a po to aby oddać chwałę. w ostatni piątkowy wieczór znowu przeniosłem się do mojego miejsca uwielbienia, ale było w nim jakoś inaczej. było dziwnie szaro, jakby zimno i brakowało przestrzeni. zorientowałem się, że to co widziałem nie było już moja wyobraźnią, a obrazem, który miał mi coś pokazać. widziałem siebie na kolanach obok długiego wilgotnego, zimnego i kamiennego muru. zacząłem pytać Boga w modlitwie: co to wszystko znaczy? czułem, że to czego właśnie doświadczałem miało mnie czegoś nauczyć i pytałem: Boże co chcesz mi przekazać? co oznacza ten mur? co za nim jest? nagle z zimnej scenerii i miejsca, w którym nie czułem się dobrze ktoś dosłownie jakby mnie przeniósł dużo wyżej. to była jakby góra. czułem, że po moich bokach stoją jakieś dwie istoty, które mnie podtrzymywały i dawały mi poczucie bezpieczeństwa. stojąc wyprostowany zobaczyłem przed sobą ogromną przestrzeń, tysiące aniołów, a w centralnym punkcie oślepiające, ale miłe światło. szybko zorientowałem się, że miejsce z którego wychodziło światło, to był sam Bóg. nie było widać jego sylwetki, tylko przeszywającą światłość. szybko spuściłem głowę i chciałem się skulić, bo nie czułem się godny. ale nie mogłem, bo dwie istoty obok mnie wyprostowały mnie i usłyszałem stój prosto, podnieś głowę i patrz przed siebie. nagle poczułem, że ktoś łapie mnie za lewą rękę i zakłada na serdeczny palec gruby pierścień z jakimś napisem/wzorem dookoła. to odczucie było tak silne, że zacząłem poza tą wizji sprawdzać czy rzeczywiście mam coś na palcu. zaraz po tym nałożono na mnie szatę z długimi rękawami, sięgającą ziemi. była gładka lejąca się i niebywale gruba, kilkucentymetrowa, a zarazem lekka, prawie niewyczuwalna. zmiażdżony królewskim przyjęciem, patrzyłem przed siebie i usłyszałem: JESTEŚ SYNEM!

wszystko stało się jasne. i tu nie napiszę nic więcej, bo to co zrozumiałem, akceptacja, którą odczułem jest nieopisywalna.

to jest przekaz również dla ciebie: jesteś synem, córką! dziedzicem!

p.s.

to była ewangelia w pigułce. żadna historia, przypowieść, czy mówca nigdy nie zrobiły na mnie takiego wrażenia i nie spowodowały rzeczywistego zrozumienia mojego statusu przed Bogiem. „Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, Aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. (…) Tak więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli synem, to i dziedzicem przez Boga.”  gal 4.4-7   

radek

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - do trzech razy sztuka

podczas nabożeństwa zauważyłem, że dorotka kuleje na jedną nogę. podszedłem i zapytałem, co się stało? odpowiedziała, że to od kręgosłupa czuje ten ból w nodze. dorotka ma problemy z kręgosłupem już od dłuższego czasu. kiedyś Pan ją dotknął i na drugi dzień po modlitwie o uzdrowienie jej kręgosłupa, ból odszedł na wiele miesięcy. teraz znowu dawał się jej we znaki, promieniując aż do nogi, co sprawiało, że w widoczny sposób kulała na prawą nogę. powiedziałem jej, że będziemy się modlić o jej uzdrowienie. to jest niesamowite, jak wielu ludzi zmienia swoją mentalność i podejście do problemu choroby. kiedyś, gdy ktoś czuł się chory, to po prostu nie przychodził na nabożeństwo, tylko zostawał w domu. dziś jest odwrotnie. gdy ktoś czuje, że choroba nie daje mu spokoju, to przychodzi do kościoła, bo tu jest najlepsze miejsce i najlepszy czas, aby czerpać z Bożych darów i mocy Ducha Świętego. to właśnie podczas uwielbienia przychodzi Królestwo Boże wraz ze swym uzdrowieniem, przebaczeniem i miłością. po nabożeństwie zwołaliśmy kilka osób gotowych usługiwać darem uzdrawiania i położyliśmy ręce na dorotkę, gromiąc chorobę, nakazując kręgom wrócić na swoje miejsce, a wszystko w imieniu Jezusa, który jest obecny ze Swoją miłością pośród nas. po krótkich modlitwach poprosiliśmy dorotkę, aby sprawdziła, czy nastąpiła jakaś poprawa. przeszła się kilka kroków po pomieszczeniu, bo tylko tak mogła to sprawdzić i stwierdziła, że ból jest taki sam. nie zrezygnowaliśmy z dalszej modlitwy, bo wiemy, jaka jest wola Pana w kwestii uzdrowienia, a my nie jesteśmy z tych, którzy się poddają i wątpią, ale wzięliśmy ducha synostwa i ducha zwycięstwa. powtórzyliśmy modlitwę, po której ból jakby nieco się zmniejszył, ale nadal było widać, że kuleje. stwierdziliśmy, że skoro ból jest mniejszy, to Bóg działa i chce doprowadzić to do końca. zresztą w podobny sposób działał Jezus, kiedy uzdrawiał ślepego (Mar. 8:22-25). najpierw odzyskał wzrok tylko częściowo, widząc ludzi niby drzewa, a dopiero za drugim razem, kiedy Jezus położył ręce na jego oczy, ten odzyskał wzrok całkowicie. ponowiliśmy próbę po raz trzeci. kiedy skończyliśmy, dorotka znów przeszła kilka kroków, jednak tym razem jej reakcja była jak wybuch wulkanu. zaczęła podskakiwać i ściskać nas po kolei, a z jej oczu płynęły łzy szczęścia i wdzięczności. modliliśmy się po raz czwarty, ale tym razem uwielbialiśmy naszego Tatusia i dziękowaliśmy Mu za tak niesamowite działanie i za Jego ogromną miłość. to się naprawdę dzieje. Chwała Ci Panie Jezu! Alleluja!

leszek

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - sen

via fundir.org

via fundir.org

trzy tygodnie temu miałem smutną rozmowę. starsza, nasza kochana siostra skarżyła się, że już nie daje rady z problemami ze snem. od nowego roku odstawiła leki nasenne, od których się wcześniej uzależniła. nie wraca do nich, ale przez to prawie nie sypia.

modliliśmy się z wiarą.

 

w ostatnią sobotę siostra podeszła do mnie i oznajmiła, że od tamtej modlitwy śpi jak dziecko.

 

chwała Panu!

 

radek

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - raz, dwa, trzy

via fundir.org

via fundir.org

przystanek Bożej Chwały – raz, dwa, trzy

 

przystank centrum, koniec sobotniego nabożeństwa. podchodzi do przodu sali starsza pani, skarży się na ból barku i prosi o modlitwę. ściąga kurtkę i tłumaczy, że bark jest zablokowany tak, że nie może podnieść ramienia i czuje ciągły ból. modlimy się.

pada amen! i widzimy przed sobą tą samą panią, ale tym razem jej wyraz twarzy zdradza zaskoczenie.

- nie czuję bólu! nic nie boli!

- proszę sprawdzić, czy bark się odblokował – zapytał jeden z nas.

kobieta zaczęła energicznie zataczać kręgi całym ramieniem i była coraz bardziej zdumiona.

uwielbiliśmy naszego Pana!

 

to było mocne, ale nie zdążyliśmy się nawet pocieszyć, bo już, tym razem w bocznym pomieszczeniu, stała przed nami młoda dziewczyna, która złamała w dwóch miejscach mały palec prawej stopy. wyraźnie kulała. w Mocy Ducha Świętego ogłaszaliśmy zrośnięcie kości i ustąpienie bólu.

 

zaraz po tej modlitwie kolejna osoba prosiła o pomoc. tym razem chodziło o kolana, które od dwóch tygodni odmawiały posłuszeństwa.

- nie mogę kucać i czuję ciągły ból – z żalem opisała problem nasza siostra.

poprosiliśmy kogoś z boku, żeby położył swoje ręce na bolące kolana, a my w imieniu Jezusa Chrystusa gromiliśmy chorobę i ból. wystarczyła chwila, parę słów i zaraz widzieliśmy przed sobą osobę, która nie mogąc powstrzymać łez radości testowała swoje nowe stawy kolanowe kucając do samej ziemi.

 

czy to się dzieje naprawdę? tak! to jest rzeczywistość Bożego Królestwa, do której niełatwo przywyknąć…

chwała naszemu Bogu!

 

 

radek

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - niewidzialny

via fundir.org

via fundir.org

niewidzialny

 

plecak na ramieniu, a w nim komputer, okulary, portfel i inne sprzęty. reklamówka z owocami i sokiem w ręku. pieniądze i telefon komórkowy w kieszeni. tak „uzbrojony” leszek staje przed wielkim gmachem zamkniętego szpitala psychiatrycznego w szczecinie. nie zna nazwy oddziału, nie wie w której sali leży człowiek do którego przyszedł.

podchodzi do wielkiej zasuwanej bramy, a ona się przed nim otwiera. kolejne i kolejne drzwi bez klamek uchylają się nie zatrzymując Bożego żołnierza. zapora z domofonem również go nie spowalnia. leszek w końcu staje przed pielęgniarką i podając imię i nazwisko pyta o swojego przyjaciela. okazuje się, że zakamarek do którego się przedarł, to dokładnie to miejsce.

- pacjent właśnie dostał zastrzyk i powinien przez pół godziny leżeć – oznajmiła pielęgniarka.

- widzenia odbywają się tylko w świetlicy. w salach pacjentów jest zakaz, ale proszę chwilkę poczekać – dodała.

po chwili leszek siedział już przy łóżku darka i opowiadał o Bożej miłości. o wartości każdego człowieka w Chrystusie.

- czy wiesz, że jesteś synem Bożym? – pytał darka.

- Jego Chwała, Jego Duch jest w tobie! wszystko jest w zasięgu ręki dzięki Jego krwi – mówił, a oczy słuchających robiły się coraz szersze.

na drugim łóżku podnosił się z bólem kręgosłupa kolega darka z którym leżał w jednej sali. wszystkiego uważnie słuchał.

- co tam piotruś, boli cię? – zapytał go darek.

- tak, bardzo. ledwo się mogę podnieść – odpowiedział z wielkim bólem.

- słuchaj ale leszek może się za ciebie pomodlić i będziesz zdrowy. chcesz? – z wielką pewnością darek oddał kolegę w dobre dłonie.

- tak. chcę!

ręce zostały nałożone i już po chwili piotr sprawdzał czy ból, który właśnie odszedł pozwala mu na nieograniczone ruchy. coś tam jeszcze ciągnęło w plecach, ale kolejna modlitwa wypędziła wszystko.

- widzisz darek, tak właśnie działa Duch Święty, który mieszka w nas. mieszka również w tobie. uwielbiaj Boga, tak jak to robili paweł i sylas z historii w dziejach apostolskich. ogłaszaj Boże Królestwo, a zobaczysz i poczujesz pokój – głosił ewangelię leszek.

- a jak mam to robić? – zapytał darek

- po prostu dziękuj i uwielbiaj… będziemy się dzisiaj modlić jak zawsze o 22:30 w domu u moich sąsiadów. ty jesteś tutaj, ale módl się z nami, to będziemy razem.

leszek zostawił nadzieję, po czym ponownie zaczął się kręcić po korytarzach oddziału, tym razem szukając wyjścia. okazało się że droga, którą wszedł była tylko dla personelu i teraz trzeba znaleźć tą bardziej legalną. ponownie drzwi bez klamek otwierając się wyprowadziły go bezpiecznie i niezauważenie.

 

Duch Święty prowadzi!

do zamkniętego oddziału psychiatrycznego można wejść jedynie przez główne wejście, wcześniej wyrabiając imienną przepustkę. nie wolno wchodzić z osobistymi rzeczami. torby, plecaki, komputery, telefony, pieniądze, to wszystko musi zostać w depozycie. nie wolno odwiedzać pacjentów w ich salach. nie wolo im przynosić jedzenia, bez wcześniejszego sprawdzenia go przez personel…

Duch Święty jednak prowadzi! po swojemu…

 

radek

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - płatki z mlekiem

via fundir.org

via fundir.org

mój syn budzi się z krzykiem. w ostatniej chwili podstawiam mu miskę. wymioty… boli go brzuszek i cały czas go mdli. przytulam go daję wody do popicia i schodzimy razem do salonu. po krótkiej chwili kolejny atak i tak w przeciągu jednej godziny pięć razy. biedny nie jest w stanie utrzymać ani łyku wody.

- tatuś, to może się pomodlimy? – zapytał mnie z nadzieją.

zacząłem uwielbiać Boga… po czym wystarczyło kilka słów wypowiedzianych w autorytecie Jezusa Chrystusa i w Mocy Ducha Świętego. mój syn podniósł się, uśmiechnął do mnie i zapytał.

- tatuś zrobisz mi płatki z mlekiem?

- tak – odpowiedziałem z usmiechem.

zjadł trzy miski bawiąc się w międzyczasie wszystkim co było pod ręką. po chorobie ani śladu. dzień jak co dzień…   

 

dziękuję Ci Boże! u Ciebie nic się nie zmienia…

 

radek

 

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - nie widać niewidzenia... i depresji

via fundir.org

via fundir.org

26 grudnia. jestem z mężem w ciechocinku. to bardzo blisko od olsztyna. chcemy odwiedzić tam moją ciocię i jej córkę – marię… nie możemy. ciocia jest od kilku tygodni w głębokiej depresji. rozmowa telefoniczna ze mną jest dla niej ogromnym wysiłkiem. dowiadujemy się też, że jej córka – maria, cierpi na nieuleczalną chorobę oczu, która prowadzi do zupełnej utraty wzroku. raz w miesiącu musi przyjmować zastrzyk, którego koszt wynosi 2 600 zł. trudno to pokryć z jej nauczycielskiej pensji… jesteśmy wstrząśnięci. od razu oferujemy pomoc finansową, ale, przede wszystkim modlitwę… mija tydzień. jesteśmy na przystanku niebo w szczecinie. wielbimy naszego Pana, wywyższamy Go i oddajemy Mu chwałę. nie zgadzamy się na chorobę oczu marii. wiarą i Mocą Ducha Świętego, w imieniu Jezusa Chrystusa wyrzucamy ją z niej... w następny piątek, wieczorem, w domu, grupka wiernych z pn spotyka się na modlitwie. znów trwa uwielbienie i oddawanie chwały Bogu. niebo przybliża się. następuje w Jego Mocy gromienie depresji mojej cioci… jest 20 stycznia. dzwoni do mnie maria. nie może pohamować łez. płacze ze szczęścia. dziękuje za wszystko. mówi, że nie czuje się już tak osamotniona w swoim problemie, czuje się otoczona modlitwą i ma ogromny pokój w sercu. depresja cioci nagle zniknęła w sobotę, po naszej piątkowej modlitwie! a ona sama przeżywa szok, bo to co niemożliwe - stało się możliwe… po paru dniach od naszej ciechocińskiej rozmowy… lepiej widzi! Chwała naszemu Panu za wszystko, co dla nas czyni. alleluja!

agnieszka

przystanek centrum

przystanek Bożej Chwały - mowa

przystanek Bożej Chwały
to będzie hasło, pod którym zawsze znajdziecie świadectwa o tym, że Bóg, to Ktoś realny, namacalny. 

via fundir.org

via fundir.org

godzina 11:00

jak co sobotę na przystanku centrum dobiega końca odliczanie i zaczyna się uwielbienie jedynego i wspaniałego Boga. muzyka, modlitwa i doświadczenia… do mikrofonu podchodzi skromny i niezwykle uśmiechnięty mężczyzna.

- dzień dobry. jestem tu pierwszy raz. czuję się z państwem dobrze. jak tylko będę mógł, to chętnie w czyś pomogę…

wszystko pozytywnie i przemiło, gdyby nie fakt, że te cztery krótkie zdania wypowiadane były kilka razy dłużej niż powinny.  

parę tygodni wcześniej.

udar mózgu. po miesiącu w szpitalu z czego siedem dni w śpiączce, zewnętrznie wszystko w normie. pozostało jednak porażenie mowy i wzroku. każde słowo z wielkim trudem wyjąkiwane po kilka/kilkanaście razy i brak możliwości czytania, czy pracy przy komputerze.

z powrotem sobota, ale trochę później, godzina 16:00

w małym kółku w cichym już od dzieci pomieszczeniu uwielbiamy w modlitwie naszego Boga. chwalimy Go, komplementujemy, dziękujemy i wyznajemy uczucia… jest z nami, skromie z boku, nasz nowy przyjaciel. w pewnym momencie pada:

w imieniu Jezusa i w Mocy Ducha Świętego ogłaszamy powrót płynnej mowy!

uwielbienie trwa… po wszystkim odzywa się, niemal płynnie, zdziwiony i poruszony „gość”. mówi, że czuje pokój i … i coś jeszcze. wracamy do modlitwy, w której wyznaje Jezusa Chrystusa. radość, radość, radość.

kolejne spotkanie, po tygodniu potwierdza słowa z niedzielnego telefonu. mówię płynnie i czytam bez żadnego problemu i ogólnie czuję się jak przed udarem!!! wróciłem do pracy i już w tygodniu montowałem (dałem radę wnieść) ciężkie stalowe drzwi na drugim piętrze. chwała Panu!

co na to powiecie?

 

radek