przystanek centrum

ciągle się uczę Boga

w niedzielę zakończył się weekend na przystanku niebo. słuchałem wszystkiego i chłonąłem każde słowo, które było dla mnie jak deszcz na zeschłą ziemię. potrzeba działania Ducha Świętego w moim życiu stała się jeszcze większa. jako grzeszny człowiek nie jestem w stanie nic uczynić dla Królestwa Bożego bez narzędzi w postaci darów, którymi wyposaża nas Duch Święty. tylko wraz z Duchem Świętym przychodzi pokój, pewność, odwaga, radość i wolność od wszystkiego, co zniewala. w Jego mocy można mówić i robić to, co do tej pory wydawało się niemożliwym. 


zaraz po ostatnim wykładzie w niedzielę nie mogłem dłużej pozostać z przyjaciółmi, bo musiałem udać się do pracy. kiedy wszedłem do mieszkania, gdzie miałem wykonać swoją pracę, to zobaczyłem małego chłopca w wieku 7 lat, który był całkowicie bez włosków. zaraz pomyślałem, że może ma raka i aż mnie wszystko zabolało. kiedy już skończyłem pracę, to jego rodzice zaprosili mnie na kolację. podczas kolacji wywiązała się rozmowa i ojciec tego dziecka opowiedział mi o jego chorobie. okazało się, że rok temu chłopcu wyleciały wszystkie włosy bez żadnej przyczyny. od roku jeżdżą do różnych lekarzy w polsce i za granicą i nikt nie wie jaka może być przyczyna, bo wyniki są wszystkie dobre. ojciec, kiedy opowiadał, że ostatnio oglądał zdjęcie synka z przed roku, kiedy miał jeszcze włosy, to broda mu drżała ze wzruszenia. już chyba wiecie, co zrobiłem? tak, jakaś ogromna siła popychała mnie, aby modlić się o tego chłopca. zaproponowałem modlitwę o uzdrowienie wyjaśniając, że Bóg może to zrobić, bo od Niego pochodzi wszelkie dobro. ojciec chłopca chętnie się zgodził. poszedł na górę po syna i żonę. potem poprosiłem rodziców, żeby położyli na niego ręce i ja też położyłem i modliłem się. po modlitwie mamusia powiedziała do synka – podziękuj panu. wtedy pochyliłem się do niego i powiedziałem mu – podziękujesz Jezusowi, kiedy już będziesz zdrowy, bo On cię kocha i chce cię uzdrowić. wtedy chłopiec odpowiedział – ale ja Go nie znam. wtedy powiedziałem mu, że musisz Go poznać, bo to fajny gość i bardzo cię kocha. mama go przytuliła i poczuliśmy wszyscy wzruszenie. kiedy wracałem samochodem, to uwielbiałem Jezusa i płakałem ze szczęścia, że Bóg dodał mi tyle odwagi i siły. to jest takie niesamowite. nigdy wcześniej bym tego nie zrobił, gdybym nie otrzymał takiej świadomości, że nikt za mnie tego nie zrobi, że Duch Święty chce mnie użyć w tej chwili, tak jak używał i używa setki i tysiące chrześcijan. Królestwo Boże to nie fikcja, to nie bajka, to jest prawdziwy świat, prawdziwe życie, a Bóg jest nadal żywy, prawdziwy i posiadający tą samą moc, jaką miał w przeszłości. chcę coraz bardziej żyć i oddychać atmosferą nieba, atmosferą Królestwa Bożego, które jest pośród nas. proszę módlcie się za tego chłopca i uwielbiajcie Pana, bo On chce uczynić cud nad tym dzieckiem, a właściwie wierzę, że już to zrobił. alleluja! 

leszek